Niech powstanie Świat
Drodzy mieszkańcy. Przyjaciele. Witam was na łonie waszej matki Nue. Poczujcie jej wszechobecność, matczyne ciepło okalające serce. Niech słowa tej historii zatańczą wokoło waszych uszu. Niech serce bije w rytm opowieści o uczuciu, którego wynikiem jest nasza kraina. Rozmażcie się. Wczytajcie. Poczujcie serce Astry.
Morza, rzeczki, stawy, kałuże i krople.
Woda jest życiem, wszystko jest z wody.
Rozpościerała się od początku, do końca istnienia.
Była nieprzenikniona, nieprzerywalna, nieskończona i doskonała.
Była życiem i śmiercią, nadzieją i rozpaczą.
Była miłością i nienawiścią, ale niczym była bez ciebie.
Dwie doskonałości istniały ze sobą równolegle.
Wielki Bóg Az, ojciec materii i stworzenia przerwał bezsens istnienia bezkresu.
Utęskniony za nieznanym uczuciem, zapragnął przerwać harmonię.
Szum spokojnych wód w głębinach wydawał mu się być cichym szeptem.
Szept zmieniał się w krzyk przez dekady istnień ich nieskończoności.
Doskonałość zmieniła się w chaos, w którym uparli się odnaleźć.
Wreszcie stworzyciele odnaleźli się i połączyli.
Materia wybuchła.
Stworzyli tak więc lądy, góry i jaskinie.
Matka Nue tchnęła w skorupy życie, obudziła istoty i wszystkie rośliny.
Dała dzieciom dary, które pomagają z wdzięcznością dbać o jej łono.
Ojciec zaś przypomina o swoim Obliczu zawsze,
gdy tylko spojrzy się w punkty i linie światła,
rozsiane przez niego na niebie,
przy granicy boskiego królestwa.
Jednak dzieci ich, brudne od grzechu, załamania harmonii,
muszą przejść długą drogę zanim oczyszczą swoje dusze i
dołączą do rodziców w nieśmiertelności.
Żyć należy dobrze. W szacunku i przyjaźni.
Zbrodnie zatruwają ducha, sprawiają że jest cięższy,
jak głazy na dnie jeziora.
Ten, którego duch opuścił ciało,
powinien zostać zanurzony w wodach Matki Nue,
Im większy prąd porwie jego czyny, tym lżejszy odejdzie.
Woda jest życiem, wszystko jest z wody.
Rozpościerała się od początku, do końca istnienia.
Była nieprzenikniona, nieprzerywalna, nieskończona i doskonała.
Była życiem i śmiercią, nadzieją i rozpaczą.
Była miłością i nienawiścią, ale niczym była bez ciebie.
Dwie doskonałości istniały ze sobą równolegle.
Wielki Bóg Az, ojciec materii i stworzenia przerwał bezsens istnienia bezkresu.
Utęskniony za nieznanym uczuciem, zapragnął przerwać harmonię.
Szum spokojnych wód w głębinach wydawał mu się być cichym szeptem.
Szept zmieniał się w krzyk przez dekady istnień ich nieskończoności.
Doskonałość zmieniła się w chaos, w którym uparli się odnaleźć.
Wreszcie stworzyciele odnaleźli się i połączyli.
Materia wybuchła.
Stworzyli tak więc lądy, góry i jaskinie.
Matka Nue tchnęła w skorupy życie, obudziła istoty i wszystkie rośliny.
Dała dzieciom dary, które pomagają z wdzięcznością dbać o jej łono.
Ojciec zaś przypomina o swoim Obliczu zawsze,
gdy tylko spojrzy się w punkty i linie światła,
rozsiane przez niego na niebie,
przy granicy boskiego królestwa.
Jednak dzieci ich, brudne od grzechu, załamania harmonii,
muszą przejść długą drogę zanim oczyszczą swoje dusze i
dołączą do rodziców w nieśmiertelności.
Żyć należy dobrze. W szacunku i przyjaźni.
Zbrodnie zatruwają ducha, sprawiają że jest cięższy,
jak głazy na dnie jeziora.
Ten, którego duch opuścił ciało,
powinien zostać zanurzony w wodach Matki Nue,
Im większy prąd porwie jego czyny, tym lżejszy odejdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz